Absurdy Windows 8

Ostatnio wszyscy wydają się być bardzo podekscytowani premierą nowego systemu ze stajni Microsoftu, czyli Windows 8. Do tej pory widziałem testy, narzekania i recenzje, a teraz pora na mnie i wpis, do którego przymierzałem się od dłuższego czasu. Obecnie piszę do Was z Kafla Enterprise. Przy okazji, jest to 32 dzień od kiedy zastąpiłem Siódemkę nowiutkim i świeżym „Kaflem” (jak zwykliśmy nazywać ten system na forum). Najpierw Release Preview, a później świeża instalacja, gdy pojawił się RTM. Brawa dla mnie!

Czas wytknąć Microsoftowi parę niedoróbek i nielogiczności, które dostrzegłem przez cały okres powstawania tego systemu, przymuszając się do testowania każdej opublikowanej kompilacji (Podgląd Dewelopera, Podgląd Konsumenta, Podgląd Wydania i Wydanie Do Produkcji), z różnym skutkiem.

Aero Glass? Czy to Ty?

Instalator Ósemki na szczęście niewiele zmienił się od czasów pierwszych kompilacji Longhorna z instalatorem WIM, a później Visty i Siódemki, jednak jest pewien szczegół, który powinien się zmienić i najwidoczniej czujne oczy „dizajnerów” MS chyba nie zwróciły na to uwagi.

To obramowanie okna wygląda znajomo… (fot. urban92)

W Windows 8 nie ma już Aero Glass, jednak w instalatorze wita nas przezroczystość, która jest tu jeszcze od czasów Visty. Nie dość, że wprowadza to klientów w błąd, to jest to przekomiczna wpadka.

„The amount of DWM in this OS is TOO DAMN HIGH!”

Nie wiem, jaki sens jest w dosłownym przyspawaniu kompozytora DWM do systemu (odpowiada animacje, dziwki, lasery i inne bajery, kiedyś jeszcze renderował interfejs Aero Glass), bo osobiście tego rozumiem. W Release Preview i poprzednich, Aero Glass objawiało się wszędzie, nawet na ekranie startowym (ach, teraz żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia!), czy też w trybie awaryjnym.

Bo w końcu każdy chce mieć efekty graficzne na ekranie startowym, prawda?
Brakuje również opcji, która pozwalałaby wyłączyć DWM, a jestem pewien że znalazłyby się osoby, które chcąc osiągnąć maksymalną wydajność, z chęcią zrezygnowałyby z kompozytora okien. W końcu na Linuksoidach też czasem wyłącza się Compiza/xcompmgr/cokolwiek innego, by trochę odciążyć komputer przy wykonywaniu czasochłonnych i zasobożernych operacji.

Kilka kroków w tył w Modern UI

Nie wiem, który geniusz (lub zespół) w Microsofcie opracowywał aplikację do przeglądania zdjęć w nowym interfejsie, ale jeśli kiedykolwiek go spotkam, będę musiał mu pogratulować świetnego pomysłu, jakim jest nie zaimplementowanie w przeglądarce zdjęć takich podstawowych funkcji, które znajdowały się w „normalnej” już od czasów XP. Mowa oczywiście o przechodzeniu do następnego/poprzedniego zdjęcia w tym samym katalogu, czy obracanie zdjęć, co było moim zdaniem, dość przydatną funkcjonalnością.

Stara przeglądarka zdjęć

Stara przeglądarka zdjęć i trochę innych okien w tle, których nie chciało mi się minimalizować, ani wycinać. Widzicie te fajne przyciski? Do przodu, do tyłu, obracanie, lupa… Wieje amazingiem niczym morską bryzą.

Trochę tu pusto, co? Ciesz się użytkowniku, że chociaż lupa została (nie widać tego na zrzucie, a nie chciało mi się robić drugiego, by pokazać dwa, małe przyciski w prawym dolnym rogu). ŁAŁ! MOGĘ USTAWIĆ OBRAZEK JAKO TŁO AKTYWNEGO KAFLA LUB TAPETĘ! OOO! I NAWET USUWANIE JEST! Teraz to już na pewno musicie kupić Windows 8!

Spójrz na swoją nową przeglądarkę zdjęć, a teraz na starą. Jeszcze raz na nową i jeszcze raz na starą. Szkoda, że ta nowa nie ma tylu funkcji, ile ma stara. Ale jeśli ktoś wpadłby na taki genialny pomysł i zaimplementował tą samą funkcjonalność, mogła by ją spokojnie zastąpić. Popatrz na dół i w górę. Gdzie jesteś? Leżysz na kanapie w swoim salonie. Co masz w ręku? Nowiutki tablet Microsoft Surface. Spójrz na swój komputer z Siódemką, który ma świetną wbudowaną przeglądarkę zdjęć. Spójrz jeszcze raz na tablet, teraz nowa aplikacja z Modern UI zaczyna być funkcjonalna. Wszystko jest możliwe, jeśli pracujesz w Microsofcie nad aplikacjami do nowego interfejsu.
Piszę z Kafla.

„Zbyt dobre, zróbmy coś gorszego”

Obserwując prace nad Ósemką, możemy zauważyć, że pewne funkcjonalności zostały bezsensownie zarzucone. Programiści z Microsoftu poświęcili sporą część swojego czasu, by dopracować renderowane przez procesor Aero Glass (w przypadku braku sterowników WDDM) do tego stopnia, by działało świetnie nawet na „drewnianym” (starym i powolnym) sprzęcie. Ktoś jednak wpadł na jakże genialny pomysł, by usunąć znane nam „szkła” tuż przed wydaniem RTM. Wprowadzono wtedy też możliwość, by obramowania okien pozostawić białe niezależnie od koloru reszty interfejsu, co jest dość praktyczne. Jednak funkcja ta została wyrzucona z ekranu personalizacji w którejś z ostatnich kompilacji. Na szczęście praca programistów nie poszła na marne i możemy to aktywować w rejestrze systemowym. Pozostaje jednak pytanie, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi… Dlaczego?

Osobny kolor dla paska zadań i okien włączony w rejestrze.

Podobny los spotkał również aplikację „Alarms” z Developer Preview, jak również nie zgadzam się z zastąpieniem Socialite nowymi „Kontaktami” i „Wiadomościami”. Nie rozumiem też, dlaczego ktoś „inteligentny” postanowił zastąpić dobry, uniwersalny czytnik RSS, kilkoma innymi, z ustawionymi na sztywno źródłami. Cóż, może to po to, by powstało multum „aplikacji” do stron, będących w gruncie rzeczy – kolejnymi czytnikami? :>

Tablet jako budzik? Zapomnij. (fot. urban92)

Piękne czasy, gdy jeszcze nikt nie wpadł na to, że można zapełnić sklep z aplikacjami czytnikami do każdego jednego źródła. (fot. urban92)

Tweet@rama również gdzieś sobie zniknęła i nie przetrwała do Podglądu Konsumenta.

Instalacja systemu? Nie dla epileptyków

Na sam koniec zostawiłem (moim zdaniem) najbardziej niezrozumiały i bezsensowny element nowego systemu Ósemki, czyli ekran, który nie jest dość przyjemny dla oczu i absolutnie nie jestem w stanie pojąć, dlaczego właśnie tak został zrobiony. Mowa oczywiście o animowanym tle w trakcie, gdy Windows instaluje aplikacje Metro ze sklepu i szykuje system do użytku. Szybko zmieniający się kolor tła, który przechodzi z zielonego, do niebieskiego, pomarańczowego itd. Kolejności dokładnie nie pamiętam, ale przyznam, że było to dla mnie dość denerwujące.

Słynna animacja, okrzyknięta przeze mnie i część forum „zabójcą epileptyków”. Swoją drogą, „przygotowujemy Twój komputer” to dość precyzyjne określenie. (fot. urban92)

Niegdyś wiele gier, gdzie kolory zmieniały się dość często (chociażby przechodzenie do różnych lokacji) zawierało ostrzeżenie o potencjalnym zagrożeniu dla osób cierpiących na epilepsję. Nie doświadczyłem tego w trakcie instalacji Ósemki, a szkoda, bo przydałoby się.

Macie może jakieś pomysły, co autor miał na myśli, wymyślając tę animację? Bo ja osobiście nie jestem w stanie odkryć przesłania.

Podsumowanie

Zapewne nie wyłapałem wszystkich absurdów tego systemu. Nie wspominam o takich niedoróbkach jak niedopasowane rozmiary elementów graficznych i tym podobnych szczegółach, bo wątpię by było to ciekawe. Wyłapałem natomiast te najbardziej rzucające się w oczy, lecz jestem pewien, że jest tego o wiele więcej. Jak zawsze możecie dzielić się spostrzeżeniami w komentarzach.