Windows 8. Łyżka dziegciu w beczce miodu.

Premierę Windows 8 mamy już za sobą. Od kilku dni o tym systemie jest głośno w mediach, wciskany jest on do każdego nowego komputera, a wrażenia z jego użytkowania wypełniają różnorakie blogi i portale. O Windows 8 pisaliśmy już wiele artykułów do tego bloga i pewnie jeszcze niejedna notka na temat tego systemu powstanie, gdyż pisanie o „Kaflu” to temat-rzeka w który można wplatać trendy post-pc itd. Do tego artykułu dość długo się przymierzałem, chcąc opisać czemu osoba tak asymilująca się z wszelkimi nowymi technologiami jak ja, człowiek który był w stanie wytrzymać na Viście SP0 i niestabilnym LH4074 nie był w stanie wytrzymać miesiąca na Windows 8. Temat dość „nośny”, więc zapraszam do czytania o Kaflu, niekoniecznie w pozytywnym, ale na pewno w obiektywnym świetle.

Tak, to prawda, wywaliłem Kafla i zainstalowałem Windows 7. Powiem więcej, jestem z tego powodu niezwykle szczęśliwy. Szczęśliwy dlatego że nie muszę już wchodzić w żadne kompromisy pomiędzy mną a moim własnym komputerem którego to ja powinienem być panem a nie odwrotnie. Czemu dokładnie Windows 8 tak bardzo nie przypadł mi do gustu? No to zaczynamy wyliczanie:

1. Integracja z kontem Microsoft.

Funkcja niewątpliwie przydatna, pozwalająca na synchronizacje wielu ustawień pomiędzy komputerami, dająca nowe możliwości np. możliwość kupowania programów w Windows Store. Pomińmy chwilowo samą ideę logowania się do własnego komputera w domu przez konto internetowe będące w bliżej nieokreślonej chmurze bez jakiejkolwiek gwarancji że nagle zostanie zablokowane itp. Skupmy się na błędach samej synchronizacji ustawień które są naprawdę irytujące. Jak wiadomo dzięki logowaniu przez konto Microsoft mogę mieć taką samą kompozycje na wszystkich moich urządzeniach. Wszystko pięknie, ale ja i zapewne 99% ludzi którzy mają więcej niż jeden komputer woli mieć na każdym z nich inną tapetę żeby każdy z nich inaczej spersonalizować i odróżnić je od siebie. Nie przewidziano tego, tak samo jak tak elementarnej rzeczy jak synchronizacja własnego wygaszacza ekranu. Dodajmy do tego standardowe problemy przy korzystaniu z tego typu usług takie jak nagły foch i brak synchronizacji czegokolwiek. W sumie daje to więc więcej problemów niż korzyści. Na szczęście można utworzyć lokalne konto użytkownika, ale równie dobrze możemy zainstalować Windows 7…

2. Cały podsystem aplikacji Modern UI.

Fajne do smartfonów i tabletów, ale w pececie? brrr. Nowy podsystem aplikacji można określić kilkoma czasownikami: idiotyczne, zawodne, ograniczone. Przerażają mnie plany Microsoftu, aby w przyszłości całkowicie zlikwidować interfejs desktopowy. Oczywistym faktem jest że w Modern UI nie da się tworzyć bardziej zaawansowanych aplikacji. Jestem w stanie pokusić się o wysnucie tezy że wraz z ostatnim programem desktopowym umrze idea wykorzystywania komputera do celów bardziej zaawansowanych niż wpięcie do Microsoftowo-Facebookowego chmurowego społecznościowego botnetu.

3. Modern UI (a raczej jego część)

Interfejs Modern (czy Metro jak kto woli) jest jak najbardziej do przyjęcia. Zastąpienie menu start pełnoekranowym panelem jest wygodne jeśli pozbędziemy się uprzedzeń. Wyszukiwanie programów i dokumentów, działa szybciej, wszystko jest umilane płynnymi animacjami i akcelerowane przez GPU. Można mieć pretensje do braku możliwości większej personalizacji panelu Start. Naprawdę szkoda że programiści Microsoftu nie pokusili się o możliwość tworzenia wysuwanych paneli w których możemy ukryć kilka kafli, świetną rzeczą byłoby też zagnieżdżenie struktury aplikacji w foldery jak w klasycznym menu start, bo jednopoziomowa struktura ekranu „wszystkie programy” nieco przeraża.

Nowy interfejs ma wiele zasadniczych wad, niektóre jego elementy są zupełnie niedostosowane do obsługi myszką np. aktywne rogi, w przypadku wielu monitorów wręcz nie da się trafić myszką w odpowiednie miejsce. Odpychający jest też sposób w jaki zaimplementowano nowy interfejs, jako kolejna nakładka na istniejący interfejs (chyba trzecia po lunie i aero), która stara się na dodatek przekonać użytkownika że wcale nakładką nie jest a wręcz przeciwnie, to pulpit według metrowej logiki jest nakładką na Modern UI, a raczej „warstwą kompatybilności”. Jednym słowem – absurd.

4. Windows 8 jest po prostu brzydki.

Taka jest moja subiektywna opinia. Przykładowo duże belki okien dostosowane do obsługi dotykiem są straszne. Do tego usunięcie przezroczystości z DWM spowodowało że nie da się dobrać fajnej tapety do taskbara i okien które ze szklanego designu z Windows 7 zostały przerobione na tępy plastik. Największym idiotyzmem jest brak możliwości ustawienia ciemnego koloru okien, co sprawia że ciemne tapety wyglądają strasznie. Po powrocie na Windows 7 moje oczy odpoczęły.

5. Użytkownik traci raz na zawsze kontrolę nad komputerem

W Windows 8 nie da się już wyłączyć UAC które stało się podstawą do działania LUA (metrowego sandboxa) i bez niego przestają działać aplikacje metrowe. Domyślnie żaden program w Kaflu nie uruchamia się z uprawnieniami administratora, jeśli tego wyraźnie nie zaznaczymy. Z jednej strony fajnie, bo nie da się popsuć systemu nawet gdy damy komputer idiocie, z drugiej strony jest to wkurwiające dla bardziej zaawansowanego użytkownika. Wyłączając w rejestrze LUA przestaje nam działać podsystem aplikacji Modern, a więc Windows 8 zamienia nam się w brzydką siódemkę bez Aero i menu start. Wiele aplikacji się krzaczy, jeszcze więcej po wyłączeniu LUA, na szczęście sukcesywnie wydawane są aktualizacje.

Aplikacje metrowe bez UAC? Zapomnij.

6. System jest przekombinowany

Widać to szczególnie gdy chcemy wejść w tryb awaryjny. Dusimy F8 podczas odpalania i co? Możemy sobie wejść tylko do trybu naprawczego, który jest notabene obrazem Win PE ładowanym z ukrytej partycji i mamy do wyboru kilka dość ograniczonych opcji. Tryb awaryjny w postaci znanej z Windows 7 zniknął, możemy ratować się uruchamianiem selektywnym w Msconfig. Apropos msconfig, usunięcie z niego opcji odpowiadających za kontrolę autostartu było idiotyzmem, przeniesienie tego na nowy Menedżer zadań sprawiło że co prawa ładniej to wygląda, ale nie wiedzieć czemu nie wyświetla wszystkich aplikacji i nie zawsze potrafi je zablokować.

Nie rozumiem czemu przed załadowaniem nowego pro super duper graficznego menu wyboru systemu muszę najpierw załadować całe jądro Kafla. Przypuśćmy że chcę odpalić siódemkę zainstalowaną obok Win 8. Muszę czekać aż załaduje się jądro, wszystkie sterowniki, a po wyborze z menu siódemki komputer restartuje się i dopiero odpala Win 7. Przecież to przedłuża start dwukrotnie! Z kolei wybór Win 8 sprawia że od razu momentalnie wyświetla nam ekran logowania, wszak całe jądro i sterowniki są już dawno załadowane do pamięci. Być może właśnie o to chodziło twórcom systemu, o zagrywkę psychologiczną i złudzenie że system odpala szybciej, na takiej samej zasadzie działa Fast Boot, który tak naprawdę jest hibernacją z opcją zamykania wszystkich programów, nawet uptime się nie resetuje. To samo można osiągnąć w Windows 7 hibernując system zamiast go zamykać i to bez dziwnych bricków typu spadek wydajności po kilku tygodniach. Nowy dziwny bootloader doprowadził do chorej sytuacji w której żeby zachować menu startowe trzeba instalować system w maszynie VMware z wykorzystaniem partycji prawdziwego dysku, a następnie podmienić plik bootmgr na ten z Win8, dodać wpis Ósemki do bcd i dalej kontynuować instalację.

Uruchamianie systemu wydłuża też samo Modern UI które ma priorytet przed pulpitem i wszystkimi desktopowymi aplikacjami w autostarcie. Może drobiazg, ale psuje radość szybkiego odpalania systemu na SSD, sztucznie wprowadzając opóźnienia. Progamy typu „boot to desktop” działające na różnych zasadach są zawodne i nie zawsze wykonują swoje zadanie poprawnie.

Pisarz wyjaśnia co robi Microsoft użytkownikom wydając Windows 8.

Podsumowanie

Windows 8 nie jest systemem definitywnie złym, ale nie jest też systemem idealnym. Kto wie, być może jeszcze raz dam mu szansę kiedy uda się bardziej rozpracować jego absurdy i wykorzystać atuty. Być może w przyszłości pojawi się jakieś warte uwagi oprogramowanie dla Modern UI, w co szczerze wątpię. Masa ludzi chce przerobić Windows 8, dodając w różny sposób menu start, np. odpalając explorer z Win 7, wyłączając LUA i odinstalowując wszystkie aplikacje metrowe. Wydaje mi się że jeśli ludzie przerabiają nowszy system tak aby wyglądał i działał jak starszy to coś jest nie tak z ideą nowszego. No cóż, jeszcze w czasach Release Preview wysnułem teorię że Windows 8 nigdy nie przekroczy 10% udziału w rynku, a prawdziwa moda na jego hejtowanie dopiero się rozpoczyna…