Windows 10 Preview build 9841 – test

Logo Windows 8Opadły już pierwsze emocje po oficjalnej prezentacji wersji testowej nowego systemu Microsoftu. Mimo miłego zaskoczenia jakim było poświęcenie tej prezentacji w całości naszemu środowisku, czyli pasjonatom IT Windows 10 Technical Preview zebrał niezbyt przychylne opinie i nie potrafił wypełnić ogromnych oczekiwań po marketingowej klapie Windows 8 i 8.1. Uważam że mimo wszystko wieszanie psów na wersji alpha jest zbyt wczesne. O ile obecna wersja testowa jest raczej szkieletem nowej idei niż produktem do głębszych testów z powodu niewielu zmian, to sam projekt systemu według mnie ma potencjał. Prześwietlę wersję Technical Preview oznaczoną numerkiem 9841 i postaram się pokazać te iskierkę nadziei, a zarazem obiektywnie pokazać bolączki tego buildu. Zapraszam do lektury testu pierwszego od ponad roku nowego wydania testowego systemu Windows!

Demony kaflowej rewolucji

W historii systemów operacyjnych Microsoftu było bardzo niewiele produktów tak złych i tak często krytykowanych jak Windows 8. Użytkownicy nie pozostawiali suchej nitki na nowym zupełnie niedostosowanym do klasycznych komputerów interfejsie Modern UI, idiotycznym podsystemie aplikacji który uzależniał użytkownika od sklepu Microsoftu i chmury, przekombinowaniu administracji systemem, nieintuicyjnej obsłudze i wątpliwej stabilności. Windows 8 rok po premierze był jedną z największych porażek Microsoftu, mając udział globalny na poziomie zaledwie 6%. Dla porównania Windows 7 objął rok po premierze ponad 20% rynku. Nie pomogło też wydanie nowej wersji systemu oznaczonej numerkiem 8.1, oraz aktualizacji Update 1. Microsoft zgodził się tylko na niewielkie ustępstwa od swojej kaflowej idei, wprowadzając dodatkowe utrudnienia (kogoś kto wymyślił żeby Windows 8 aktualizował się do 8.1 tylko przez Windows Store trzeba by było powiesić za nogi gdzieś w jakimś publicznym miejscu). Efekt jest taki że większość nabywców nowych laptopów z Windows 8 nigdy nie zaktualizuje go do 8.1, bo nie potrzebują do szczęścia konta Microsoft i nie korzystają z Windows Store.

2zQRRK1

Aktualny udział systemów operacyjnych ze strony ranking.pl – tragedia. Windowsy 8 i 8.1 w sumie mają udział mniejszy niż XP, nikomu nie chce się aktualizować 8 do 8.1, a na dotatek wszystko przegania powoli zabawkowy Android. Microsoft ma dużo do nadrobienia.

Windowsa 8.1 ze wszystkimi aktualizacjami już jakoś da się używać, a nawet trzeba ze względu na wsparcie UEFI itd., ale na pewno nie jest to tak świetnie zaprojektowany system jakim był w momencie testów i premiery Windows 7. Do dzisiaj pamiętam jakie wrażenie w 2009 roku wywarły na mnie kompilacje 6801 i 6956 i jak bardzo miałem ochotę używać tego systemu od razu. W przypadku Windows 8 i 8.1 nie miałem nigdy takiego euforycznego odczucia, wręcz przeciwnie. Moje odczucia z testowania kolejnych jego wersji czy to testowych, czy RTM polegały głównie na strachu co znowu spierdzielą połączonego z nadzieją że może jednak nie będzie tak źle. Oczywiście nie należy wieszać definitywnie psów na Windows 8.1, gdyż po dodaniu kilku optymalizacji da się go wygodnie używać (wyłączenie fast boota, odinstalowanie aplikacji Modern, dodanie menu start, odpowiednie uprawnienia na koncie Microsoft wyłączające cześć botnetu). Fajnie by było jednak gdyby Microsoft poprawił te główne bolączki systemu.

W międzyczasie w Microsofcie zmienił się prezes i szef działu Windows. Usunięcie ze stanowisk Ballmera i Sinofsky’ego miało dobre konsekwencje w działaniu tej firmy. O ile Ballmer to osobna historia nadająca się na całkiem niezłą książkę i historia oceni go po prostu jako ekscentryka którego największym błędem było to nie potrafił dostosować Microsoftu do współczesnego rynku IT, to Sinofsky był szaleńcem chcącym usunąć pulpit z systemu Windows w kolejnych jego wydaniach po Windows 8 i majaczący o dotykowych monitorach w każdym domu. Na szczęście rynek zweryfikował jego szalone pomysły które trafiły razem z nim na śmietnik historii. Zamieszanie związane ze zmianą stanowisk i idei jaka przyświecała produktom Microsoftu sprawiła że po premierze Windows 8 nie do końca wiedziano co dalej. Przez jakiś czas próbowano odbudować zaufanie użytkowników idąc na częściowe ustępstwa w Windows 8.1, zrezygnowano z service packów zastępując je aktualizacjami w stylu GDR upodabniając cykl rozwojowy do Windows Phone i dodano całkiem ciekawe rozwiązania w Update 1. Zapowiadany Update 2 miał przynieść dokładnie to co obecnie widzimy w Windows 10 TP, czyli aplikacje Modern UI w oknach i nowe menu start. Uznano jednak ostatecznie że Update 2 się nie pojawi, a zamiast tego zostanie opracowany nowy produkt, gdyż marketingowo Windows 8.x jest stracony już tak jak Vista. Decyzja słuszna mimo swoich kontrowersji, gdyż partnerzy OEM mają w głębokim poważaniu nowy cykl wydawniczy Microsoftu nadal w wielu nowych urządzeniach instalując Windows 8… Szanse na powszechne zaktualizowanie każdemu byłyby więc niewielkie, a nowy produkt łatwiej sprzedać niż zaktualizowany stary produkt, w dodatku taki cieszący się niezbyt dobrą opinią.

Windows 10? A gdzie 9?

t

Przykład zakodowania wykrywania wersji systemu, z użyciem stringu „Windows 9”. Mówiłem już że nienawidzę Javy?

Zapewne nigdy nie dowiemy się czemu postanowiono pominąć Windows 9 oznaczając nowy produkt cyferką 10. Jest kilka teorii. Może po prostu marketingowcy Microsoftu uznali że „Windows Ten” lepiej się sprzeda niż „Windows Nine”? A może problem leży głębiej? Możliwe że chcieli podkreślić skokiem numeracji o dwa dużą rewolucyjność tego systemu, no bo w sumie wraca idea desktopowego Windows dla power userów co widać po usprawnionej konsoli i wirtualnych pulpitach. Możliwe też że nie wiemy wszystkiego, wszak ostatnio w Microsofcie były spore zmiany kadrowe. Możliwe że Ballmer i Sinofsky mieli już gotowy koncept Windows 9, a nawet kilka pierwszych buildów systemu opartego na zupełnie innej koncepcji (czyli marginalizacja pulpitu, jeszcze więcej botnetu itd.), a po zmianach kadrowych uznano że to posrany pomysł i przeprowadzono reset prac pod nazwą Windows 10. Możliwe tez że powód był o wiele bardziej prozaiczny i wynikał z problemem kompatybilności ze starszymi programami które znajdując ciag znaków „Windows 9” uznałyby że działają na… Windows 95 lub 98. Ostatnia teoria według mnie nie trzyma się kupy, bo Windowsy 9x i Me miały oznaczenia numeryczne wersji zaczynające się od cyfry 4. Windows 95 miał oznaczenie numeryczne 4.0 bo był po 3.1, potem zmieniały sie numerki po kropce np. 4.1 w Win 98 i 4.9 w Win Me. Poza tym Windows 9 czy tam 10 to tylko nazwa marketingowa, z perspektywy aplikacji to NT 6.4. Zresztą Windows 95/98 to też były tylko nazwy marketingowe nie mające przełożenia na rzeczywistość. Pamiętajmy że to oprogramowanie powinno dostosować się do systemu operacyjnego, a nie odwrotnie.

Faktem jest że nazwa Windows 10 poszła już w świat i zapisała się w historii informatyki. A co prezentuje sam system? Musieliśmy czekać do oficjalnej prezentacji mimo masy zrzutów ekranów i informacji o innowacjach. Nie pomogły prośby i błagania i pisemne petycje do Nutelli. Leaków nie było. I nie będzie. Nie wyciekła nawet oficjalna nazwa nowego Windows będąca tajemnicą do momentu oficjalnej prezentacji. O ile w czasach testów Windows 8.1 i ery „polskich” wycieków była jeszcze jakaś nadzieja na zmianę polityki Microsoftu to teraz już jej nie ma. Mówi się trudno. Ale czy warto było czekać? Przyjrzyjmy się dokładniej wersji Technical Preview oznaczonej build tagiem 9841.fbl_release.140912-1613.

Niewielkie zmiany, ale zmiany

O ile opcja "preview builds" jest opcjonalna i wymaga bycia zarejestrowanym w programie Insider, to już samo Windows Update jest włączone na stałe.

O ile opcja „preview builds” jest opcjonalna i wymaga bycia zarejestrowanym w programie Insider, to już samo Windows Update jest włączone na stałe.

Instalator systemu niczym nie różni się od tego z Windows 8.1, zarówno pierwsza jak i druga faza instalacji niczym nie zaskakują. Z jednej strony można zrozumieć że technologia instalowania systemu z obrazu wim jest całkiem udana, działa sprawnie i nie ma w niej co zmieniać, jednak designerzy Microsoftu mogliby się choć trochę wysilić i zmienić interfejs pamiętający czasy Visty z pierwszej fazy instalatora. Jest szansa że w następnych buildach tak zrobią bo zmieniły się nieco stringi tekstowe w porównaniu do finalnej wersji Windows 8.1. W drugiej fazie instalacji na szczęście nadal można wyłączyć identyfikator reklamowy w aplikacjach i podpowiedzi wyszukiwarki Bing, oraz utworzyć konto lokalne, choć ta opcja nadal jest dobrze ukryta. Miłą zmianą jest brak konieczności wpisania klucza produktu w momencie instalacji. Windows 8 i 8.1 w wersjach testowych wymagał upierdliwego podawania numeru seryjnego.

Skoro o aktywacji mowa Microsoft podaje jeden wspólny klucz dla wszystkich testerów, a timebomb jest ustawiony na dzień 16 kwietnia 2015. Zapewnia to więc całkiem długi okres testowania nowego systemu i zapewne do tego czasu pojawią się kolejne buildy, oraz zaktualizowany zostanie obecny, gdyż przy tej okazji warto wspomnieć o jednej z najciekawszych z punktu widzenia testera nowości czyli programie Windows Insider. Program ten jest podobny do Preview for Developers znanego z Windows Phone gdzie każdy zainteresowany i zarejestrowany otrzymuje na bieżąco aktualizacje systemu w wersji testowej. Oznacza to ni mniej ni więcej, tylko to że Windows 10 będzie sam aktualizował się do nowego buildu jaki wypuści Microsoft. Użytkownik w sumie nie ma zbyt wiele do gadania w tek kwestii gdyż wymuszone jest automatyczne aktualizowanie się systemu przez Windows Update i nie może go wyłączyć nawet administrator. Możliwe jest teoretycznie zaktualizowanie tego buildu nawet do wersji RTM. Czas pokaże jak będzie to działać, oby często pojawiały się nowe wersje tak jak w przypadku PfD. Oficjalny testowy kanał wydawniczy Windows byłby czymś co sprawiałoby że jakoś wybaczyłbym im brak leaków, w końcu sam Microsoft pisze na swojej stronie że Windows 10 TP jest wersją dla osób, które wiedza, że BIOS to nie biopaliwo, a PXE to nie nazwa zespołu punk-rockowego. Doprawdy urocze…

Pulpit Windows 10 TP po instalacji.

Pulpit Windows 10 TP po instalacji.

Co widzimy po instalacji systemu? Pulpit z zapowiadanym od kilku miesięcy Menu Start. Przeszło ono wiele zmian w stosunku do zrzutów ekranowych starszych testowych buildów kiedy miało być jeszcze częścią Windows 8.1 Update 2. Tło listy aplikacji zmieniło się z białego na wybrany przez użytkownika kolor, przycisk wyłączania powędrował na górę i pojawiła się nazwa konta użytkownika. To co zostało niezmienione to sposób połączenia Modern UI z klasycznym pulpitem w formie kafelków w prawej części Menu Start. Można przypiąć tam dowolną aplikację, zarówno Modern jak i desktopową, zmieniać rozmiar kafelka, działają live tiles. Jest to po prostu mini Start Screen. Nie działają tylko opcje tworzenia kategorii aplikacji, bo na tak małej przestrzeni nie miałoby to sensu. Sama lista wszystkich programów jest w końcu podzielona na foldery, czego najbardziej mi brakowało w 8/8.1, no ale to w końcu Menu Start. Wszystkiego bardzo wygodnie się używa mimo kilku drobnych błędów, funkcjonalność jest podobna do tej jaka była w Windows 7, a zapewne w następnych buildach będzie jeszcze lepiej. Dla osób które wolą „stary” pełnoekranowy Start jest opcja przełączania się między nowym a starym interfejsem (pytanie tylko co jest nowe a co stare w tym kontekście :P). Ekran Start wygląda wtedy dokładnie jak w Windows 8.1 GDR1 i posiada niezależną od Menu Start pamięć przechowującą ustawienia pozycji kafelków. Możemy więc mieć inne aplikacje przypięte w trybie pulpitowym i tabletowym, co jest bardzo przemyślanym rozwiązaniem już na tym etapie rozwoju interfejsu. Dodatkowo kolejne buildy będą posiadać interfejs Continuum który będzie potrafił przełączać się w locie między interfejsem dotykowym a klasycznym obsługiwanym klawiaturą i myszką. Czemu tego nie było wcześniej? Czemu w Microsofcie potrzebowali ponad dwóch lat żeby to zrozumieć? No cóż, lepiej późno niż wcale.

Mimo większego rozmiaru nowe ikony zajmują akceptowalną ilość miejsca na dysku.

Mimo większego rozmiaru nowe ikony zajmują akceptowalną ilość miejsca na dysku.

Skoro mówimy już o zmianach z serii: „Lepiej późno niż wcale” to w końcu biorą się za nowe ikony systemowe! Mało tego, wprowadzają HDPI i ikony w rozmiarze nawet 768×768 pikseli. Nowe ikony są płaskie, fajne i dzięki temu że zawierają niezbyt wiele gradientów zajmują mało miejsca na dysku mimo ich powiększenia. Czemu nadal są w formacie bitmapowym? Płaskie i wolne od gradientów ikony aż proszą się o to żeby były w wektorowym formacie. Wektorowe ikony miały być już w… Longhornie, co zarzucono wraz z wieloma innymi funkcjami po resecie prac w Viście i już wtedy hejtowano Microsoft za ich brak, jednak ich wprowadzenie byłoby ciężkie. Format*.ico w win32 jest zapewne dla zachowania kompatybilności ze starymi programami gdzie jest masa odwołań do ikon np. w shell32.dll. Nie rozumiem za to czemu nie ma wektorowych ikon w Modern UI/Win RT gdzie oddzielili się grubą kreską od kompatybilności. No ale logika Microsoftu jest nie do odgadnięcia… Cieszy mnie już to co jest i czekam na zmianę w systemie wszystkich ikon na ładne spłaszczone w kolejnych wersjach. Powinni to już wprowadzić w Windows 8!

Windows 10 TP-2014-10-04-23-21-34

Wbudowany w system czytnik PDF jest jedną z aplikacji które najwięcej zyskały na wyświetlaniu w oknach. Warto zwrócić uwagę na inną niż w aplikacjach desktopowych belkę okna i ciekawy sposób na zastąpienie charms bar.

Microsoft uparcie próbuje ciągle promować swój model aplikacji opartych na bibliotekach WinRT. Wciąż ograniczonych i zawodnych. Długo można by opowiadać jakie cuda potrafią się dziać np. podczas próby używania kilka dni kaflowego Skypa. Aplikacje nadal nie posiadają uprawnień administratora i nadal działają w piaskownicy i zapewne nigdy nie będą i nigdy nie zastąpią desktopu i Win32. Po co więc są? Czemu aplikacje się dublują od czasów Windows 8.1? Po co w systemie są dwa kalkulatory, rejestratory dźwięku, oraz dwie aplikacje do skanowania dokumentów? No i przede wszystkim dwa panele sterowania? To pytania które trzeba by zadać tęgim głowom z Microsoftu. Możliwe że zlikwidują te szaleństwo w kolejnych buildach, gdyż trzeba przyznać że nowy model aplikacji ma potencjał, o czym pisałem już podczas testów pierwszych buildów Windows 8.1:

A tak poważnie mówiąc, nowy model aplikacji w Windows 8 ma według mnie wielki potencjał. Instalacja jednym kliknięciem, odinstalowanie także jednym kliknięciem bez pozostałości, śmieci itd. Brak możliwości doinstalowania wraz z aplikacją jakiegoś adware, toolbarów czy innego gówna, brak możliwości przymulenia systemu wieloma aplikacjami. Wszystko byłoby genialne gdyby dostosować to nowe API do środowiska pulpitu, pozwolić na wyświetlanie w oknie, dodać odpowiedniki menu, normalnych kontrolek, normalne rozmiary czcionek i co ważne normalny poziom uprawnień dla aplikacji Modern.

j

Jeśli z następnych kompilacji nie usuną ani nie ulepszą tego obrzydliwego wciskania ludziom na siłę Binga poprzez przycisk wyszukaj który notabene dubluje większość funkcji wyszukiwarki Menu Start to znów będzie trzeba się ratować inżynierią wsteczną explorera.

No i okazało się że designerzy interfejsu wykonali część tych moich „postulatów”. Dodano wyświetlanie się aplikacji Modern UI w oknie. Wiele z aplikacji zyskuje dzięki temu drastycznie na funkcjonalności i staje się sensowne ich używanie, zwłaszcza po dodaniu do nich kilku funkcji których im brakowało. Kalkulator, przeglądarka obrazów, plików PDF, odtwarzacz muzyki, filmów, kalendarz, aplikacja mailowa, wszystkie te aplikacje stają się nagle używalne dzięki tej drobnej zmianie i jest sens zastanawiać się nad zastąpieniem prostych narzędzi systemowych ich odpowiednikami w Modern UI, zwłaszcza że w większości nie odstają one już od swoich pulpitowych odpowiedników. Używając Windows Phone ma się dziwną świadomość że aplikacje Modern UI dla Windows 8.1 traktowane są po macoszemu nawet przez Microsoft. Skype nadal jest niestabilny, nie ma Facebooka po Polsku itd. Te problemy znikną jednak w momencie połączenia wszystkich platform i bazy aplikacji do czego Microsoft się powoli przygotowuje. Można powoli zapalać zielone światło dla aplikacji Modern UI. Eine Windows, Eine Sklepen, Eine Kafel.

Po raz

Po raz kolejny rozbudowali aplikacje Mail. Naprawdę coraz wygodniej się z niej korzysta. Do prostych zadań może zastąpić Outlooka.

Usunięto Chamrs Bar, a raczej nie tyle usunięto co ukryto. Nie można już wywołać go poprzez gest na pulpicie, co zapewne ucieszy całą rzeszę użytkowników desktopowych. Ten nieszczęsny pasek zaklęć przeszkadzający w pracy na pulpicie zastąpiono listą poleceń aplikacji w pasku tytułowym. Nadal można go wywołać w niektórych miejscach systemu skrótem ctrl+c, jest sporo odwołań do niego. Wraz z usunięciem tej części Modern UI ujednolicono m.in personalizacje. Teraz zmiana koloru okien na desktopie zmienia też kolor tła Modern UI, a więc m.in menu/ekranu Start. Niestety obecnie działa to średnio poprawnie, gdyż pula kolorów dla tła Modern UI jak wiadomo jest ograniczona, ale zapewne zmienią to w następnych buildach i kolor belki okna, tła oraz ekranu logowania będzie mógł plynnie dostosować się do tapety. Jest też szansa że naprawią w końcu bug z nieczytelnym tytułem na belce okna kiedy ustawimy jej ciemny kolor. Aplikacje Modern w oknach korzystają tak jakby z innego menedżera okien który ma to poprawione i wykrywa sam kolor belki okna dostosowując do niego kolor tekstu. Ogólnie podoba mi się ramka okna aplikacji Modern i chciałbym widzieć ją wszędzie w systemie. Jestem ciekaw jak te elementy interfejsu będą wyglądały w następnych kompilacjach, bo to co widzimy w obecnej wersji jest robione tak jakby „na kolanie”.

Wirtu

Wirtualne pulpity działają niezależnie dla kilku monitorów. Na każdym prawdziwym pulpicie możemy tworzyć niezależnie nowe pulpity wirtualne.

Kolejną nowością obecną w tej kompilacji są wirtualne pulpity i nowy mechanizm zarządzania otwartymi oknami. O idei tego rozwiązania nie trzeba zbyt wiele pisać. Po prostu to działa. Można tworzyć nowe pulpity, uruchamiać w nich aplikacje, przenosić do innego pulpitu przez menu kontekstowe. Aż prosi się żeby można je było przeciągać, ale to pewnie też zostanie poprawione. Z nowym mechanizmem podglądu okien został zintegrowany skrót alt+tab. Co ciekawe skrót win+tab który w Windows Vista i 7 odpalał trójwymiarowe przełączanie się aplikacji w Aero, a w Windows 8/8.1 nie robił nic, teraz przekierowuje do wirtualnych pulpitów. Przeciągnięcie okna w bok pulpitu uruchamia ciekawą opcję wyboru kolejnego okna które możemy wyświetlić na drugim boku, szkoda tylko że zawiera ona irytujący błąd resetowania się pozycji okna które po odciągnięciu nie wraca do swojej dawnej pozycji.

Lol.

Lol.

Wirtualne pulpity i nowy mechanizm zarządzania oknami ucieszą zaawansowanych uzytkowników, podobnie jest z kolejną nowością w systemie czyli usprawnionej… linii poleceń. Tak, stary dobry cmd doczekał się w końcu normalnego kopiowania i wklejania, automatycznego łamania linii tekstu, a nawet przezroczystości rodem z konsoli linuksowej 😀 Niezłe śmieszki pracują w tym Microsofcie… Zmiany konsoli dotyczą też PowerShella. Szkoda tylko że nadal nie naprawili błędu domyślnych ustawień konsoli powershellowej które działają jak chcą.

Aplikacja Windows Feedback pytająca się co chwila o różne rzeczy które nam się podobają lub nie podobają w systemie jest ciekawą sprawą. Ma się naprawdę świadomość udziału w testach „na żywo”. Z drugiej strony ma się wrażenie że Windows 10 TP to jedna wielka ankieta i być może to jest powodem wypuszczenia tak względnie niedopracowanej wersji. Pojawiają się też głosy o wątpliwą etykę takich działań ze strony Microsoftu i problemy z zachowaniem prywatności. Według mnie jednak jest to wymysł ludzi którzy przesadzają i mają fioła na punkcie bezpieczeństwa nie posiadając konta na Facebooku, blokując się sześcioma firewallami i  zamykającymi ruter na kłódkę. Prawda jest taka że ktoś kto ściąga i instaluję Windows 10 TP zgadza się tym samym na udział w testach i wysyłanie opinii do Microsoftu o czym lojalnie informuje Microsoft w licencji systemu. Wysyłanie opinii można zresztą wyłączyć nie tylko z powodów prywatności, ale np. gdy kogoś denerwują czasem głupie pytania w stylu „czy trudno Ci się korzysta ze skrótu alt+tab?”.

Aplikacja Feedback pozwala w końcu na wyrażenie swojego szczerego zdania o

Aplikacja Feedback pozwala w końcu na wyrażenie swojego szczerego zdania o każdym irytującym elemencie systemu 🙂

I co mamy dalej… NIC. To wszystko. Nie ma nowego systemu plików na bazie ReFS na który tak czekamy bo usunie większość bolączek NTFS o ile zostanie wprowadzony. Nie ma zapowiadanego DirectX 12 i nowego modelu sterowników graficznych który miał zrewolucjonizować granie na PC. Nie ma też nowego jądra ani większych zmian w obecnym jądrze, pod maską siedzi wciąż jądro Visty na sterydach (NT 6.x). Nie ma Cortany. Nie ma centrum powiadomień które było na screenach starszych buildów, widocznie było zbyt niestabilne i na tyle niedokończone że nie było sensu dodawać go do publicznej wersji testowej. Jest za to upierdliwa funkcja wyszukaj która obecnie nie robi nic prócz wciskania na silę Binga i dublowania funkcjonalności wyszukiwarki z Menu Start. Stawiam piwo że w kolejnej wersji testowej którą Microsoft oznaczy sobie… cholera wie jak (już dawno olali paradygmat nazewnictwa swoich wersji oprogramowania) ten przycisk będzie przekierowywał do Cortany. Stawiam też drugie piwo że w przeciwieństwie do swojego pierwowzoru w grze Halo nie będzie miała cycków. Chyba że za cycka można uznać okrągłe kółeczko które pojawia się podczas jej używania w Windows Phone… Może właśnie odkryłem ukryty przekaz desingerów Microsoftu!

Nie ma Internet Explorera 12, choć IE11 w tym buildzie ma silnik z wczesnej deweloperskiej wersji IE12 i usunięto wersje Modern UI. Możliwe że uznano w końcu że dwa Internet Explorery w systemie są bez sensu i nowy IE12 będzie miał interfejs responsywny. Dzięki temu nie trzeba by było ustawiać IE jako domyślniej przeglądarki w systemie żeby korzystać z trybu tabletowego…

A jak się tego wszystkiego używa? No system jest stabilny… względnie. Explorer lubi się resetować przy zamykaniu systemu, ale kij z tym bo i tak zamykamy już wtedy system więc można się nie przejmować się wykrzaczeniem explorera który i tak miał zostać zamknięty. Gorzej jest z tym że Office 2013 w polskiej wersji językowej wiesza się przy instalacji, nie działa też Virtualbox… oraz CPU-Z i pewnie jeszcze kilka programów których nie testowałem. Najbardziej boli ten błąd z Office, bo to przecież pakiet Microsoftu, który do tej pory działał w odpowiednio dobranej wersji w każdej zlokalizowanej wersji na każdej becie Windowsa… Prócz tego jest względnie OK, ale zmiany w systemie względem Windows 8.1 są póki co na tyle niewielkie że można zaryzykować stwierdzenie że rozruchanie kompatybilności aplikacji to się dopiero zacznie… Widocznie system przechodzi spore zmiany w API.

Umarło post-pc, niech żyje post-pc!

Hmm, Live Tiles spoko, uznajmy że usefull, ale inne rzeczy nie zawsze działają poprawnie jak widać.

Hmm, Live Tiles spoko, uznajmy że useful, ale inne rzeczy nie zawsze działają poprawnie jak widać.

Uważam że Technical Preview jest trochę zbyt niestabilny jak na wersje do publicznych testów, choć pewnie sporo osób używających już go jako główny system się ze mną nie zgodzi. Ja nie wytrzymałem i wróciłem do Windows 8.1 na laptopie którego używałem niekoniecznie jako testowego. Ale zanim mnie zirytował brak pakietu biurowego w języku Mickiewicza i Słowackiego dawno nie miałem takich dobrych wrażeń w korzystaniu z testowej wersji Windows i pewnie jeszcze wiele razy będę testował i instalował ten i każdy następny build na tysiące sposobów, w końcu jestem tym kim jestem, hardkorowym testerem pamiętającym czasy rozwoju Longhorna/Visty.

Braki w wielu zapowiadanych funkcjach systemu, szczególnie tym pod maską sprawiają że można uznać Windows 10 oznaczony numerkiem 9841 jedynie za wstępny szkielet koncepcji systemu, co prawda szkielet dziwny bo budowany „od góry” ale koncepcji jak najbardziej ciekawej, obejmującej ujednolicenie interfejsu, spore zmiany w trybie pulpitu i przywrócenie jego znaczenia, dodatki dla power-userów i ukłon dla osób które chcą po prostu używać systemu operacyjnego jako środowiska pracy na prawdziwym komputerze PC, które mogą przeżyć renesans po premierze finalnej wersji Windows 10.

Ale czy Microsoft ma obecnie taką siłę przebicia żeby zakończyć szaleństwo związane z wykreowaną modą na post-pc w czasie kiedy HP oddzielił dział produkcji pecetów i drukarek i chce go sprzedać, Toshiba zwinęła interes produkowania komputerów, a Samsung wycofał sprzedaż laptopów z Europy? Kiedy niebawem będziemy zastanawiali się jakiego laptopa wybrać – Lenovo czy Lenovo – gdyż tylko ta chińska firma robiąca laptopy z rozpadającego się plastiku odnosi jeszcze zyski w produkcji komputerów PC…

A co jeśli Microsoft nie musi przekonywać nikogo do niczego bo idzie zupełnie inną drogą niż cofanie się do czasów szumiącego komputera stacjonarnego?…

A jeśli cały ten post-pc to tylko faza przejściowa? A co jeśli okaże się że prawdziwa idea rozwoju współczesnej Informatyki konsumenckiej leży jeszcze głębiej i jest o wiele bardziej fajna niż chińskie tablety z Biedronki? Wyobraźcie sobie wszystkie urządzenia elektroniczne jakie macie, nawet te tak niezbyt obecnie powiązane z komputerem jak inteligentne kubki na kawę czy mikrofalówki i że to wszystko działa razem. Wyobraźcie sobie że te wszystkie urządzenia mogą wspólnie koegzystować wykorzystując wspólny system operacyjny z takim samym interfejsem, bazą aplikacji i jądrem. Wyobraźcie sobie że pojęcie typu komputera traci sens bo wszystko co was otacza jest komputerem! Jednym i tym samym! Wyobraźcie sobie świat w którym wymiana informacji miedzy tymi urządzeniami jest tak prosta jak podanie koledze kartki z zapisanym tekstem. Wyobraźcie sobie świat z koncepcji Microsoftu sprzed kilku lat:

Prawdę mówiąc tylko Microsoft ma środki oraz technologię żeby wprowadzić coś takiego, wraz z Intelem dzięki projektowi Internet of Things, a Windows 10 jest wstępem do tej idei, co doskonale pokazuje ten obrazek:

win10

Co prawda Microsoftowi zajęło kilka dobrych lat na dojście do tego, ale jeśli im się to uda to możemy być spokojni o przyszłość naszej grupy zawodowej w 2020 roku 🙂 A póki co życzę miłych wrażeń podczas testowania Windows 10 i zapraszam na testy kolejnych buildów, a przypuszczam że będzie tego sporo 🙂

  • yasiex

    Szczerze mówiąc, to jest to właśnie Windows 8.1 update 2(o czym pisali choćby na pclabie) bo tak jest widoczny windows 10 w centrum zarządzania grupą. Tu się nasuwa pytanie czy takie małe zmiany(a właściwie w większości naprawienie tego co było popsute i ściągnięcie pomysłu wirtualnych pulpitów z linuxa) i wypuszczenie tego pod nową nazwą to sposób na dobry biznes, czy oznaka zagubienia albo zbyt wielkiej pewności siebie w obliczu ciągle monopolizmu firmy Szatana Nutelli? Quo Vadis Microsofcie…