„Postpecetowa creepypasta” – czy dopiero 2025? Co dziś, a co jutro wg Bejbiborna

UWAGA! TEN WPIS JEST ODPOWIEDZIĄ, A ZARAZEM KONTYNUACJĄ ARTYKUŁU „POSTPECETOWA CREEPYPASTA”.

 

Czasy mocno rozwiniętej chmury, małych terminali zamiast PC i całego życia uzależnionego od serwerowni już dziś. Co więc za parę lat? Oto moja opinia o chmurze opisanej przez Urbana w artykule „Postpecetowa creepypasta” oraz świata z nie tak odległej przyszłości.

Drogi Sebastianie, drodzy użytkownicy Techvortalu – złudne wasze nadzieje, że  czasy świata chmury całkowitej nie nastaną. Systemy w chmurze – a próbował ktoś OnLive Desktop? Malutkie terminale – a próbował ktoś Chromebooka? Sam osobiście przestawiłem się na cloud-gaming – przychodzę do domu, podpinam mojego smartphone’a (obecnie LG Optimus L7) przez HDMI do telewizora, uruchamiam androidowe OnLive, wyciągam niebieskozębnego pada (czytaj: pada na Bluetooth) i oddaję się rozrywce. To samo już za parę tygodni będzie z komputerami – przychodzę do domu, włączam mojego taniego Chromebooka z 5cioletnią specyfikacją przystosowaną do chmury, uruchamiam moje konto w OnLive Desktop, wykonuję opłatę za zapisywanie na wirtualnym dysku i korzystam jak ze zwykłego PC. I nie trzeba będzie długo czekać, aż to się przyjmie – taki cloud-computing jest tani i dlatego będzie miał wzięcie. Problemem w Polsce jest tylko brak światłowodu w każdym domu, ale FTTH (FiberToTheHome) już rusza i długo nie zajmie wdrażanie tego projektu w życie. W USA natomiast przyjmuje się to już. Moim zdaniem wizja Urbana nt. 2025 jest bardzo prawdopodobna już w przyszłych 5ciu latach. Z drugiej strony – odpalanie Windows 8 na Tualatinie jest ciekawym konceptem. Dlatego chciałbym przedstawić swoją wizję 2020.

Budzisz się na ulicy Warszawy. Prawie zostajesz potrącony przez taniego, wyglądającego na dobre 20 lat Volkswagena. Unosisz głowę – jesteś pod Pałacem Kultury i Nauki. Niby taki sam, a jednak ludzie wychodzą z niego z torebkami pełnymi zakupów, rzeczy szarych, dla każdego identycznych, jakby PKiN był jakimś PRLowskim sklepem dla mas. Patrzysz niżej, na ludzi mijających twoje ciało – poubierani w jednokolorowe szmaty, wszyscy nieobecni, zapatrzeni ślepo w nieistniejącą dal, jakby patrzyli w głąb swojej duszy. Całe miasto wygląda jak za komuny, a ludzie jak opętani. Ktoś podaje ci rękę, pomaga ci wstać. Następnie dziwnie mierzy cię wzrokiem, jakbyś był nagi i daje ci szkła kontaktowe. Zadziwiony realiami tego świata nakładasz je na oczy. I nagle świat staje się inny. Gdzieś w odległości metra przed tobą, żywo na ludziach i budynkach rysuje się bootscreen Google Glass 2020. Chwilę później świat staje się inny. Plac Defilad zmienia się nagle na mocno rozwinięty Times Square, PKiN w Windows Store, ludzie cali kolorowi, w najnowszych kreacjach z Mediolanu, samochody zróżnicowane, jednak drogie – Porshe Carrera, gdzieś obok BMW X18, zaraz dalej nowa Corvetta stylizowana na klasyka. Pojawia się menu wybrania ubrania na dziś – sklep Google Fashion, twoja kolekcja. Ruchem gałek ocznych przemieszczasz się do pakietu biurowego i zaczynasz pisać palcem w powietrzu. Ludzie szczęśliwi, wymieniają się na czacie widocznym po prawej stronie ekra… z prawej krawędzi widnokręgu nowościami. O, twoja żona kupiła wam właśnie reklamę w GoogleAds i prosiła, byś wszedł na Dworzec Centralny. Nagle nadjeżdża Metro, nad którym widzisz hologram z nazwą, stacją docelową oraz tęczowym napisem „Garażowa wyprzedaż uczuć z zeszłego roku tylko u [tu twoje nazwisko]. Nagle ściągasz soczewki. Widzisz okropny, zasyfiony peron i rozpadający się pociąg zamiast metra. Nie ma twojej reklamy, za to napis „śmierć Larremu Page’owi” z graffiti. I pozostaje jedna myśl – świat stał się wysypiskiem niczym z post-apokaliptycznej powieści, a całe jego piękno, które widzą ludzie to tylko program, napisany przez tych na górze. Nagle czujesz ból. Dwóch facetów łapie cię i obezwładnia. Pytasz się, kim do jasnej cholery oni są, że sobie pozwalają krępować obcych ludzi. Wskazują na soczewki. Zakładasz je i widzisz uzbrojonych po zęby policjantów, a nad nimi na pół widnokręgu czerwone ostrzeżenie – „Drogi Obywatelu, przypominamy, iż za poruszanie się bez nałożonych Glass grozi pięć lat więzienia, bez dostępu do serwera globalnego”. W ostatniej sekundzie skaczesz do tyłu, wprost pod odjeżdżający pociąg „Metra”, zapraszający na twoją wyprzedaż…

 

————————-

http://pclab.pl/news61561.html <– just sayin’

  • Chromebook, czyli laptop z 16GB SSD nie pozwalający użytkownikowi na trzymanie danych na dysku. FUCK LOGIC

  • Być może przewidują taki rozrost ChromeOS, że może zabierać więcej twardziela niż obecnie.

  • Kiedyś też mieliśmy terminale, czasy unixa. Ja tam może jako ja ich nie pamiętam, ale czytałem i jakby nie patrzeć żyję w dzisiejszym świecie. Widział ktoś ostatnio terminal jako taki ? Bo pewnie znajdzie się garstka osób, ale nie więcej. Z jakiegoś powodu od tego odstąpiliśmy. Nie jestem specjalistą, ale pewnie z powodu chęci posiadania czegoś własnego, nie subskrypcji która może być w każdej chwili wypowiedziana przez kogoś bo zrobiliśmy coś tam. Chyba nikomu nie spodobała się zmiana regulaminu na steamie, a Ty sam idziesz w tym kierunku, dziwi mnie to, naprawdę.

    PS. nie wdg a wg, bez kropki 😉

  • Wiesz nie mówię, że chcę iść w kierunku cloud-computingu takiego, o jakim piszę powyżej i jaki obecnie nastaję. W domu każdy powinien mieć prywatnego PC, nie uzależnionego od nikogo, najlepiej więc pod kontrolą jakiegoś Linuxa i dbać o niego dnie i noce. Podoba mi się natomiast cloud-gaming jako taki (z OnLive korzystam konkretnie) i wizja cloud-computingu jako opcji dostępu do komputera w prawie pełnym tego słowa znaczeniu gdy jesteśmy w podróży z tanim tabletem (i rzecz jasna LTE, bo inaczej na dzień dzisiejszy w podróży z żadną chmurką się nie pobawimy).

  • Świetny art. Jebać post PC.

  • Ja tam uważam, że czasy tzw. ‚post PC’ nie będą tak złe jak myślicie. Widać to zresztą po tym, co się obecnie dzieje – ludzie nie chcą korzystać z programów mejlowych, wolą mieć wszystko trzymane na serwerze z eleganckim interfejsem, gdzie jest w dodatku zintegrowany kalendarz, terminarz i planner. Podobnie z YouTubem – kto obecnie trzyma wielką liczbę utworów muzycznych, jak kilkoma kliknięciami można ją wczytać z Internetu? To już jest tzw. ‚chmura’, z której najwięksi nawet hejterzy korzystają z zadowoleniem.

    Komputer (nawet obecny PC) stał się już narzędziem do podłączenia się w Internet, wielką chmurę. To nie tak, że to wszystko dopiero nastąpi, to już jest od paru dobrych lat, tylko się o tym nie mówiło. Każdy ma jednak możliwość wyboru – i ją będzie miał w dalszym ciągu nawet za parenaście lat. Dla przeciętnego użytkownika to nawet lepiej: wystarczy mu mały terminal o niskiej cenie z dostatecznie dużym pakietem internetowym, zaawansowany będzie miał własnego piecyka z możliwością wyboru. Chcąc jednak nie chcąc, nie będzie się pisało aż tylu aplikacji okienkowych – od dobrych kilku lat wszystko zmierza w kierunku sieci, to aplikacje napisane w php/js + html często wspomagają nas zamiast tych zwykłych. Spójrzcie chociażby na Google Docs/Office 365 – to dokładnie to samo, co okienkowy Office Starter, tyle, że w wersji sieciowej. Dla normalnego użytkownika różnica jest tylko jedna – ‚moje dokumenty są wszędzie’.

    • Kim_Dzong_Il

      Ja korzystam z programu pocztowego i nie słucham muzyki z judupy. Przecież nie będę sobie ruchał tym uszu w imię jakiejś niepojętej „wygody wczytywania tego samego pliku fafnaście razy z internetu”.

    • Ludzie, kiedy zrozumiecie że youtube nie służy do słuchania muzyki? Jest to cholernie niewydajne, gdyż razem z muzyką trzeba także przesłać obraz. No i chyba cię pojebało jeśli myślisz że zamiast ściągnięcia jednego utworu raz i słuchania go kiedy chce będę go musiał za każdym razem ściągać. Też korzystam z programu pocztowego, mam masę empetrójek i filmów na własnym dysku i nie boje się że jakaś korporacja będzie miała kaprys zablokowania mi konta lub usunięcia danych, sam dbam o backupy i mam wpływ na to z jakiego korzystam oprogramowania i sprzętu i w jaki sposób. Jebać Post PC.

  • Terminal i podłączanie się do domowego serwera – TAK.
    Terminal i podłączanie się do ms/googla czy innego amazona – NIE.

    • DKnoto

      To jest najrozsądniejsze podejście, takie też stosowano w czasach mainframów (dom==korporacja) ale
      takie podejście wymaga odpowiedniego poziomu wiedzy i wolnego czasu a nie każdy go ma.